Bezpośrednie stosowanie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej – zarys problematyki

Wejście w życie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 2 kwietnia 1997 r. aktywowało konieczność rozwiązania poszczególnych kwestii związanych z jej stosowaniem. Wprowadzenie do Konstytucji art. 8 ust. 2, który stanowi, że „przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej”, dodatkowo podkreśliło normatywny charakter treści w niej zawartych i implikowało obowiązek bezpośredniego jej stosowania. Niemniej jednak, na gruncie tego przepisu zrodziła się dyskusja na temat jego właściwej interpretacji i zakresu bezpośredniego stosowania konstytucji. Na ogół bowiem dopiero praktyka organów stosujących prawo, głównie zaś orzecznictwo sądów i Trybunału Konstytucyjnego, podpierane doktryną prawa, w znacznym stopniu ustala znaczenie poszczególnych formuł konstytucji, wewnętrzną hierarchię jej norm i ich stosunek do norm innych aktów normatywnych[1].

Pomimo, że od wejścia w życie Konstytucji RP minęło ponad siedemnaście lat, nie udało się usunąć zasadniczych niekiedy rozbieżności doktryny prawa w kwestii bezpośredniego stosowania konstytucji, skutkiem czego w orzecznictwie niektórych sądów zauważalna jest niejednolitość rozstrzygnięć. Podstawowe kwestie sporne związane z bezpośrednim stosowaniem konstytucji oscylują wokół czterech podstawowych zagadnień: po pierwsze, znaczenia przypisywanego pojęciu stosowania konstytucji, po drugie, określenia zakresu norm konstytucji, mogących podlegać bezpośredniemu stosowaniu, po trzecie, określenia jakie podmioty prawne mają konstytucję stosować[2] i po czwarte, dopuszczalności incydentalnej kontroli konstytucyjności ustaw przez sądy „pod przykrywką” bezpośredniego stosowania konstytucji. W kontekście tych zagadnień poruszana jest również kwestia charakteru procedury występowania z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego (art. 193 Konstytucji).

Ustanowienie zasady bezpośredniego stosowania konstytucji w art. 8 ust. 2 Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 r., pomimo wszelkich kontrowersji z nią związanych, zasługuję wyłącznie na pozytywną ocenę. Jest to zasada nowoczesna o szczególnym znaczeniu dla realizacji wolności i praw jednostki (aczkolwiek nie ograniczono jej obowiązywania tylko do tej materii ustawy zasadniczej), z czego zdawano sobie sprawę już na etapie prac Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego nad projektem konstytucji RP[3].

Problematyka bezpośredniego stosowania Konstytucji RP jest tematem żywej dyskusji od chwili jej wejścia w życie. Wyrażane przy jej okazji poglądy co do podstawowych kwestii spornych można niekiedy uznać wręcz za przeciwstawne. Podnoszonej na ich poparcie argumentacji o charakterze celowościowym bądź funkcjonalnym nie sposób odmówić logiki. Niemniej jednak, w moim przekonaniu na aprobatę zasługuje przede wszystkim stanowisko najbardziej legalistyczne, które wyczerpująco i zgodnie z literą prawa rozwiązuje wszystkie kwestie sporne, a przy tym zdaje się przeważać w doktrynie. Praktykę nadinterpretowania norm konstytucji w kierunku dorozumienia jakichkolwiek kompetencji czy też ich domniemania, gdy konstytucja wprost nie ustanawia takowej, oceniam negatywnie, albowiem w myśl łacińskiej paremii benignius leges interpretande sunt, quo voluntas earum conservetur, ustawy są wtedy właściwie interpretowane, gdy zachowuje się ich ducha.

Pierwotnie dyskusję wywołał sposób wysłowienia zasady bezpośredniego stosowania konstytucji, zwłaszcza z tej części, w której zastrzega się wyjątki od tej zasady, tj. w art. 8 ust. 2 zdanie drugie. Wprawdzie konstytucja nie ustanawia expressis verbis wyłączeń od zasady bezpośredniego jej stosowania, dlatego też zdaje się nie budzić wątpliwości, że ustrojodawca odniósł się do ustaleń doktryny prawa poczynionych w tym zakresie. Zgodnie z koncepcją norm samowykonalnych, walor bezpośredniej stosowalności można przypisać tylko tym normom konstytucji, które są na tyle jednoznaczne i precyzyjne, aby nadawały się do bezpośredniego zastosowania. Kryteria te nie budzą zastrzeżeń w stosunku do regulacji konstytucyjnych jako takich. Problem pojawia się dopiero, gdy przedmiotem rozważań jest konkretny przepis konstytucji, albowiem granice precyzji i jednoznaczności niekiedy bywają bardzo wąskie. Niemniej jednak, konsekwentne orzecznictwo sądów, które – pomimo ich „wertykalnej i horyzontalnej odmienności” – w sprawach przed nimi zawisłych stosują bezpośrednio te same przepisy konstytucji, potwierdza tezę o nadawaniu się do bezpośredniego stosowania tylko niektórych przepisów konstytucyjnych. Jeżeli chodzi o pozostałe przepisy, w szczególności zaś te, co do których trudno orzec czy spełniają kryteria bezpośredniej stosowalności, to uważam, że kwestią czasu jest „rozprawienie się” przez praktykę orzeczniczą, wspieraną doktryną prawa, z wszelkimi wątpliwościami. Wszakże Konstytucja RP dopiero niebawem uzyska pełnoletniość.

Kolejnym istotnym problemem poruszanym w związku z praktyka bezpośredniego stosowania Konstytucji RP jest kwestia dopuszczalności odmowy zastosowania przez sąd normy rangi ustawowej, w jego mniemaniu niezgodnej z konstytucją. Niektóre sądy takiego uprawnienia dopatrują się w sformułowaniu art. 178 ust. 1 w związku z art. 8 ust. 2 konstytucji, a dokładnie w części tego przepisu stanowiącej o podległości sędziego „tylko Konstytucji oraz ustawom”. Nie wydaje to się uzasadnione z kilku względów: po pierwsze, Konstytucja RP powołuję jako właściwy do kontroli konstytucyjności ustaw Trybunał Konstytucyjny (art. 188 konstytucji), i choć nie zastrzega wyłączności tej kompetencji, wydaje się to oczywiste tym bardziej, że o innych kompetentnych organach w tej mierze nie wspomina w ogóle; po drugie, norma z art. 178 ust. 1 konstytucji nie jest normą kompetencyjną, lecz gwarancyjną – gwarancją niezawisłości sędziowskiej, co więcej ustanowiona w niej podległość sędziego tylko konstytucji oraz ustawom wyraża koniunkcję, nie alternatywę, co skutkuje związaniem sędziego ustawą dopóty, dopóki przysługuje jej moc obowiązująca, a której pozbawić jej może wyłącznie skuteczne erga omnes orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego; i po trzecie, skoro Konstytucja RP wprost nie ustanawia kompetencji sądów do kontroli konstytucyjności (nawet incydentalnej) przepisów rangi ustawowej, domniemywanie takiego uprawnienia godzi w fundamentalną zasadę demokratycznego państwa prawnego (art. 2 konstytucji), a także w zasadę legalizmu (art. 7 konstytucji).

Bezpośrednim stosowaniem Konstytucji RP jest przeto również wystąpienie w trybie art. 193 konstytucji z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego. Procedura ta ustanowiona została specjalnie na okoliczność powzięcia przez sąd wątpliwości co do konstytucyjności aktu normatywnego będącego podstawą orzekania w zawisłej przed nim sprawie, stąd konsternację moją budzą próby nadawania jej charakteru fakultatywnego (w związku ze sformułowaniem „każdy sąd może przedstawić pytanie prawne” w art. 193 konstytucji) w celu zastosowania rozwiązania mniej doskonałego jakim jest incydentalna odmowa zastosowania niekonstytucyjnego aktu normatywnego, która de facto skutkuje pozostawieniem takiego przepisu w obrocie prawnym. Przeciwko takim praktykom przemawia również to, że przecież w polskim systemie prawnym niejednokrotnie spotkać można regulacje, w których użycie sformułowania „może” w ogólnym kontekście wyraża powinność określonego zachowania. W moim przekonaniu takie rozumowanie jest w pełni uzasadnione, jeżeli chodzi o instytucję pytań prawnych do Trybunału Konstytucyjnego.

Z uwagi na brak konsensusu co do podstawowych kwestii, przejawiający się zwłaszcza zapadaniem orzeczeń, w których sąd odmawia zastosowania niekonstytucyjnego przepisu ustawy, praktykę bezpośredniego stosowania Konstytucji RP w przyszłości należy rozpatrywać w dwóch kontekstach.

Po pierwsze, w kontekście dalszego funkcjonowania zasady bezpośredniego stosowania konstytucji w niezmienionym stanie prawnym. W tym kontekście postuluje się osiągnięcie budującego kompromisu stanowisk, bowiem consensus facit legem, aczkolwiek trudno tu o jakieś skuteczne narzędzia ku temu.

Po drugie, w kontekście zmiany niektórych unormowań, w tym unormowań konstytucyjnych. Chodzi tu o „kosmetyczne” zmiany, albowiem takie byłyby wystarczające dla rozwiania wątpliwości z bezpośrednim stosowaniem Konstytucji RP związanych i ukrócenia praktyki domniemywania kompetencji przez sądy. Uważam, że zmiana konstytucji, która polegałaby na doprecyzowaniu niektórych jej przepisów, np. poprzez wprowadzenie do art. 188 sformułowania zastrzegającego „wyłączność” kompetencji Trybunału Konstytucyjnego w sprawach w nim wymienionych, a także poprzez zmianę art. 193 tak, aby jego obligatoryjny charakter nie budził wątpliwości interpretacyjnych, pozbawiłaby racji bytu zasadniczych sporów związanych z bezpośrednim jej stosowaniem.

Przeciwko zmianie konstytucji podnoszone są argumenty o „niezgrabnej ręce” prawodawcy, który niejednokrotnie swoją działalnością potwierdził, że próba zakończenia jakiegoś sporu prawnego niekiedy kończy się powstaniem innego sporu. Niemniej jednak, w tym świetle można mówić również o „niezgrabnej ręce” sądów, a zatem konsekwencje obu rozwiązań można uznać za porównywalnie ujemne, przy czym w przypadku ewentualnej zmiany konstytucji mamy do czynienia z ryzykiem nieudanego „zabiegu prawodawczego”, natomiast w przypadku dalszego tkwienia w sporze mamy do czynienia z faktem niekiedy dalekiej niejednolitości rozstrzygnięć sądów.

Podsumowując, nie ulega wątpliwości, że bezpośrednie stosowanie Konstytucji RP jest obowiązkiem, który ustanowiony został w jej art. 8 ust. 2. Nie ulega też wątpliwości, że obowiązek ten należy realizować na podstawie i w granicach prawa. Z punktu widzenia jako takiej stabilizacji prawnej w Polsce, domniemanie kompetencji sądów do incydentalnej kontroli konstytucyjności ustaw „pod przykrywką” bezpośredniego stosowania konstytucji może nie wydawać się jako zagrażające porządkowi prawnemu w znacznym stopniu. Jednak w sytuacji hipotetycznej nagłej zmiany okoliczności prawnych, społecznych bądź politycznych, praktyka ta mogłaby się stać niebezpiecznym precedensem. Historia nas uczy, że co do zasady nie zakłada się takiej nagłej zmiany okoliczności, co najwyżej ma się na nią nadzieję, gdy chodzi o zmianę na lepsze. W moim przekonaniu zabezpieczenie przyszłości tak małym kosztem, jakim jest „kosmetyczna” zmiana konstytucji w celu ukrócenia niebezpiecznych praktyk, jest wskazana i pożądana, albowiem „bądźmy niewolnikami prawa, abyśmy mogli być wolni”[4].

Adw. Michał Szczudło

[1] K. Działocha, Bezpośrednie stosowanie Konstytucji PRL przez sądy, „Studia Prawnicze” nr 4(98)/1998, s. 7.

[2] K. Działocha, Bezpośrednie stosowanie Konstytucji RP (Stan doktryny prawa) [w:] Bezpośrednie stosowanie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (red. K. Działocha), Warszawa 2005, s. 16.

[3] Zob. Biuletyn KK ZN, XXXVIII, s. 58 i n.

[4] Cyceron.

By | 2017-07-12T13:44:37+00:00 Kwiecień 19th, 2017|Blog|0 Comments

About the Author:

Avada WordPress Theme